MyAlpaca
do kasy suma: 0,00 zł

Historia kołdry i kołdrzarstwa

Historia kołdry i kołdrzarstwa

 

10 lat MyAlpaca 

Skąd się wzięły kołdry?

Pod czym spaliśmy w dawnych czasach trochę zależało od klimatu. W centralnej Europie wykorzystywano skóry, tkane koce wełniane, pierzyny, kołdry wypełnione wełną, pierzem czy puchem i przeróżne kapy. Wszystko szyto ręcznie, bo igieł używano już od 16 tysięcy lat  do zszywania ubrań ze skór, bo maszynę do szycia wynaleziono dopiero pod koniec XVIII wieku, a maszyny do pikowania ramowego kołder zaledwie w drugiej połowie XX w.

W Polsce kołdrzarstwo, czyli ręczne szycie kołder, należało do rzemiosł bieliźniarskich, zrzeszonych w cechu krawców, działającym od 1380 r. w Krakowie. W ramach bieliźniarstwa, oprócz bielizny pościelowej i stołowej, powstawała też oczywiście bielizna osobista, halki, koszule, a potem również rozwinęło się gorseciarstwo. Bieliźniarstwo było też blisko związane z rzemiosłami hafciarstwa i koronkarstwa. Podobnie jak obrusy, również droższe pościele były wykańczane koronkami, zdobione haftami i monogramami.

Ręcznie pikowana kołdra z 1850 r 

Ręcznie pikowana kołdra z 1850 r.

Ręcznie pikowana kołdra ścieg

Detal ściegu kołdra

Detal ściegu ręcznego pikowania

Jak kiedyś szyto kołdry? 

Do ręcznego szycia kołder wykorzystywano drewniane ramy z metalowymi haczykami w krawędziach, na których napinana była tkanina. Między dwoma jej warstwami układano wypełnienie i przykrywano drugą warstwą tkaniny. Ścieg łączył dwie warstwy, przytrzymał wypełnienie, tak aby się nie przesuwało. Takie szycie ręczne nazywano pikowaniem.

Kołdry wypełniano głównie wełną owczą lub wojłokiem, czyli luźnym filcem, z czasem tez puchem gęsim i kaczym, a na poszycia używano tkanin wełnianych, bawełnianych, jedwabnych (tyftykowych) i atlasowych.

Uszycie kołdry wymagało wtedy sporo czasu i cierpliwości, dlatego kołdra była cennym składnikiem wyprawy panny młodej. Im panna była bogatsza, tym więcej kołder, poduszek i tuzinów bielizny pościelowej wnosiła do gospodarstwa.

 

W Tygodniku Mód i Powieści z 1876 roku możemy przeczytać:

„Obstalunki do wypraw dotyczące pościeli i bielizny na nią.

Widzieliśmy gotowe garnitury t. j. prześcieradło pod kołdrę, poszewka na poduszkę i na jasia, zdobne wstawkami, saską koronką, wodami, zakładkami, plisowaniem it. p. od 18—45 rs. za garnitur. Gotowe kapy na poduszkę i jasia 6 rs.

Kołdry wełniane tyftykowe po 7 rs. 50 kop., kaszmirowe od 10–15 rs., atłasowe od 25 rs. i wyżej. Kołdry atłasowe lub wełniane pikują się w różne desenie, nowość stanowi wielki monogram wypikowany na środku. Przygotowują się także lekkie kapy na łóżka z przyozdobieniami odpowiedniemi do garnituru.

Oprócz pościeli niezbędnej do zasłania, bardzo wchodzą w użycie małe lekkie pół pierzynki zwane „plumeau," mięko wypchane puchem i powleczone materyałem odpowiednim do kołder.”



Do początku XX w. nie używano poszew na kołdry „kołdra może być pikowana lub wojłokowa, z prześcieradłem przypinanem na guziki z czterech stron, lub francuską modą szeroko wyłożonem z jednej strony.”

Tygodnik Mód i Powieści z 1896r.

 

Detal ręcznie pikowana kołdra bawełniana

Detal ręcznego pikowania kołdry 

„Z postępem czasu i rozwojem higieny, a nawet ze względów praktycznych, do zasłania nowoczesnego łóżka jaknajmniej używają pierzy. Nawet doktorzy zalecają sypiać tylko na jednej poduszce, tak więc pościel na łóżko składać się powinna z materaca sprężynowego lub drucianego, z cienkiego materaca włosiennego, jednej poduszki, kołdry miękiej wojłokowej lub watowej a dla osoby starszej lub potrzebującej dużo ciepła, dodaje się na nogi lekką, małą pierzynkę puchową (plumeau). Całkowity garnitur na łóżko składa się z poszewki na poduszkę i pierzynkę jeżeli takowa jest używana, z prześcieradła pod kołdrę i zwykłego prześcieradła; to wszystko musi być jednakowo przybrane i naznaczone ozdobnie.”

Tygodnik Mód i Powieści z 1906r

Dopiero tu pierwszy raz wspominane są poszewki na małe pierzynki na nogi, w kompletach z poszewkami. Te często były wykańczane koronkami z haftowanym monogramem.

Rzemiosło bieliźniarstwa

Bieliźniarstwo było rzemiosłem typowo kobiecym. Kołdry szyto w małych pracowniach bieliźniarskich i kołdrzarskich. Mistrzynie przyjmowały uczennice, które po kilku latach nauki mogły w cechu rzemiosł zdawać egzaminy czeladnicze, a potem mistrzowskie.

Znany dom towarowy Braci Jabłkowskich przy ulicy Brackiej w Warszawie też miał własną pracownię kołder.

 

Tygodnik Świat 1909

Reklama Bracia Jabłkowcy

Reklama Tygodnik Świat 1909 r

 

Nauka bieliźniarstwa w szkołach zawodowych dla kobiet

Na początku XX w. i w okresie międzywojennym powstało w Polsce wiele innych szkół zawodowych dla kobiet, często organizowanych przez towarzystwa dobroczynne czy przyfabrycznych, dla biednych dziewczyn potrzebujących przyuczenia do zawodu. Uczono w nich również bieliźniarstwa, obok haftu, koronkarstwa czy gorseciarstwa.

Jeszcze do lat 50 tych bieliźniarstwa uczono w Bobowej koło Nowego Sącza, gdzie istniała w latach 1899-1927 Krajowa Szkoła Koronkarska, założona przez Wydział Krajowy we Lwowie. 
Od 1949 r. działają w Bobowej technikum i liceum koronkarskie, gdzie stworzono też kierunek bieliźniarstwa dla dziewcząt. Bieliźniarstwo było uzupełnieniem koronkarstwa, dlatego w późniejszym czasie te specjalności połączono w jeden wydział: koronkarsko-bieliźniarski. Trzyletnie kursy bieliźniarstwa pozwalały na zdanie egzaminów czeladniczych.

Po wojnie prywatne czy miejskie żeńskie szkoły zawodowe zostały upaństwowione, a ich program unowocześniony, stawiając na krawiectwo, dziewiarstwo, fryzjerstwo czy handel. Powstały szkoły i technika odzieżowe, a bieliźniarstwo zniknęło z listy dostępnych kursów, podobnie jak z czasem koronkarstwo czy hafciarstwo.

Pracownie kołdrzarskie powoli zaczęły znikać, działały jeszcze do lat 60-70tych. Wraz z rosnącą popularnością szytych maszynowo, tańszych kołder, pracownie zamykają się, bo nie są w stanie konkurować cenowo z masową produkcją. Tańsze kołdry szyte maszynowo, również z wypełnieniem syntetycznym wyparły z czasem te rzemieślnicze, szyte ręcznie.

 

Pamiętam jeszcze kołdry u mojej babci. To musiały być wczesne lata 70te. W poszyciu z niebieskiego i zielonego błyszczącego adamaszku, ciężkie wypełnione wełną, pikowane ręcznie. Były wietrzone przy każdej zmianie pościeli, pięknie mieniąc się w słońcu.

  

Tworząc markę MyAlpaca, moim marzeniem było uszyć najlepszą kołdrę na świecie i uratować kołdrzarstwo od zapomnienia.

Zaczęło się oczywiście od alpak z własnej hodowli i ich cudownej wełny, którą postanowiliśmy wykorzystać do wypełnienia kołder. Kiedy pojawił się pomysł szycia kołder ręcznie, pierwsze kroki skierowałam do cechu rzemiosł w Warszawie. Urocza pani dyrektor przyjęła mnie ciepło, starała się pomóc, ale jak wiele innych rzemiosł kołdrzarstwo było niestety zawodem umierającym. Udało się znaleźć kontakty do kilku pracowni rozrzuconych po Polsce. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo.

Zdecydowaliśmy się jednak nie poddawać, bo skoro różne branże wyposażenia wnętrz, w tym luksusowe tekstylia, przeżywały renesans rzemiosła, korzystania ze starych technik i utraconych procesów produkcyjnych, to dlaczego i nie kołdrzarstwo? Zrodziła się swego rodzaju misja, żeby uratować kołdrzarstwo od zapomnienia. Postanowiliśmy znaleźć kogoś, kto nas nauczy, wyszkolić nowe pokolenie.

I tak się stało. Trafiliśmy na cudownych ludzi, którzy zgodzili się nam pomóc i wszystkiego nauczyć od gręplowania wełny alpaki, wyposażenia manufaktury w odpowiednie narzędzia pracy, po znalezienie i wyszkolenie zespołu, bo w rzemiośle jak wiemy, ludzie są najważniejsi.

Jak wszystko się zaczęło? 

Kupiliśmy leciwą zgrzeblarkę, jeszcze przedwojenną, i przywróciliśmy ją do stanu świetności. Znaleźliśmy też przemiłą dyplomowaną kołdrzarkę, która zgładziła się nauczyć nasz zespół całego procesu szycia kołdry i ręcznego pikowania. Zamówiliśmy u stolarza ramy do pikowania na wzór tradycyjnych wypożyczonych z jej pracowni.

Pikowanie kołdry

Rozpoczęła się rekrutacja przyszłych kołdrzarek spośród utalentowanych manualnie młodych kobiet w Krośnie, a potem szkolenia. Ręczne szycie kołdry to mozolny proces, trudna praca ręczna wymagająca precyzji, ogromnej cierpliwości i powtarzalności. Trzeba dokładnie wymierzyć ile skroić materiału dla każdego rozmiaru, żeby po napięciu na ramach, spikowaniu i wykończeniu brzegów kołdra trzymała właściwy wymiar. Powoli powstał zespół MyAlpaca, poza kołdrzarkami jest gręplarz i biuro wraz z obsługą klientów.

Ścieg pikowania

Postawiliśmy na najlepsze jakościowo materiały, detale, opakowania pragnąc stworzyć produkt luksusowy, najwyższej jakości, z wyższej półki. Marzeniem było uszycie najlepszej kołdry na świecie - funkcjonalnej i pięknej.

Stworzenie marki luksusowej nie jest proste, wymaga czasu i dużej konsekwencji. Przy współpracy z utalentowanymi projektantami powstały pięknie zaprojektowane i przemyślane produkty. Kołdry MyAlpaca mają wystające rogi, dzięki czemu lepiej układają się w rogach poszwy czy poszewki. Wykończone są oryginalną lamówką (projekt w technice marblingu wykonała artystka Małgorzata Lasocka). Wzór pikowania kołdry jest również dopracowany pod względem technicznym, aby wypełnianie nie przesuwało się wewnątrz kołdry i była ona trwała.

Kołdry szyjemy na zamówienie, dopasowując rozmiar, poziom wypełnienia włóknem alpaki i kolor lamówki. Przez lata stworzyliśmy różne kolekcje opakowań przy współpracy z projektantami tekstyliów i wzornictwa tkanin.

W ciągu 10 lat istnienia MyAlpaca uszyliśmy ręcznie ponad 10 tysięcy kołder i poduszek sprzedanych na całym świecie. Ale to co cieszy najbardziej, to to że mogliśmy dać naszym klientom większy komfort i zdrowszy, naturalny sen pod kołdrami z alpaki czy na alpakowych poduszkach. Nasze ręcznie robione kołdry i poduszki My Alpaca są pełne serca i duszy,  wykończone z dbałością o każdy detal. A nasze krośnieńskie kołdrzarki są znane i doceniane.

Czyli marzenia się spełniają.

Kolekcja urodzinowa MyAlpaca

 

 

[pw-products= 90, 89, 91, 92, 93, 94, 95, 96]   

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium